"Producenci „The Girl Can't Help It” wysłali Mansfield na spotkanie z Elvisem podczas kręcenia filmu. Pomysł był taki, aby spróbować nakłonić Elvisa do zaśpiewania piosenki w filmie. Mansfield kazano użyć wszelkich niezbędnych środków, aby przekonać Elvisa. Elvis miał odrzucić jej ofertę".To "kazano użyć wszelkich niezbędnych środków", oczywiście dotyczyło seksu, a Jayne Mansfield z pewnością nie była niechętna. Kochała seks, podobnie jak Elvis. Oboje mieli też duże libido.
Niesamowite. Zastanawiam się czy w tych okolicznościach Jayne Mansfield zbliżyła się do Elvisa, czy miało to miejsce wcześniej, co potem nasunęło producentom ten pomysł. Niewiele pamiętam z tego, co czytałam wcześniej o kobietach Elvisa, w tym o Jayne Mansfield, ale wydaje mi się, że najpierw po prostu się poznali i zaczęli ze sobą sprzyjać, a dopiero potem wymyślono ten szatański plan, widząc ich zażyłość. W każdym razie znali się, rozmawiali i spędzali ze sobą czas.
Zapewne nie Elvis odrzucił, tylko Parker. Jak zwykle jego decyzje przypisuje się Elvisowi, niektórzy ciągle nie rozumieją jak dział ten układ, Presley-Parker. Wydaje im się, że w teamach menadżerskich, to gwiazda ma decydujący głos i to ona obiera swoją ścieżkę kariery. Owszem, w normalnych tak, ale nie w tym przypadku. Niemniej szkoda, że nie mamy bliższych szczegółów z tych negocjacji.
BIO
— Vera ― imię pierwsze;
— Jayne ― imię drugie;
— "Jayne Mansfield" ― pseudonim sceniczny;
— Palmer ― nazwisko panieńskie;
— Mansfield ― nazwisko po pierwszym mężu;
— Hargitaya ― nazwisko po drugim mężu;
— Cimbera ― nazwisko po trzecim mężu;
Pięć dni później poślubiła węgiersko-amerykańskiego kulturystę i aktora Mickeya Hargitaya, z którym miała troje dzieci – dwóch synów: Mickey Hargitay Jr (urodzony 21 grudnia 1958 roku) i Zoltán Anthony (urodzony 1 sierpnia 1960) oraz córkę Mariskę Magdolnę* (urodzoną 23 stycznia 1964 roku). Do rozwodu doszło 26 sierpnia 1964 roku. Mickeya Hargitaya był jedynym z jej trzech mężów, który był na jej pogrzebie.
Niecały miesiąc po drugim rozwodzie, 24 września 1964, wyszła za reżysera filmowego Matta Cimbera, z którym miała syna Antonio Raphaela Ottaviano (urodzonego 18 października 1965 roku). Rok później byli już w separacji, a w lipcu 1966 rozwiedli się.
W 1963 roku zagrała w komedii erotycznej "Promises! Promises!", w której mogliśmy ją oglądać całkowicie rozebraną w licznych scenach. Była pierwszą amerykańską aktorką, która wystąpiła w nagiej scenie w filmie z epoki post-niemej. W tym samym roku jej nagie zdjęcia z tego filmu ukazały się w magazynie "Playboy" (cały nakład został błyskawicznie wyprzedany). Film uznano za nieobyczajny i w większości stanów jego wyświetlanie zostało sądowo zakazane. Z tego samego powodu aresztowano Hugha Hefnera, założyciela i właściciela "Playboya" (pisałam o tym także w poście: "Elvis w Playboy Mansion").
Ostatnie ustalenia (21 sierpnia 2024 roku):
Dotarłam do materiału, z którego wynika, że w zamyśle producentów z Hollywood było również inne połączenie obu gwiazd na planie.
Sprawa musiała być dość zaawansowana skoro rzecznik Studio Twentieth Century-Fox podał prasie informację o filmie „The Love Maniac”, w którym Elvis Presley i Jayne Mansfield mieli się pojawić razem.
Z tych planów jednak nic nie wyszło i mam nieodparte przekonanie, że to za sprawą menadżera Elvisa. Kiedyś już coś czytałam na ten temat, ale nie pamiętam czy chodziło o ten film. Kwestią sporną były jak zwykle pieniądze, a także, która rola będzie wiodąca, Evisa czy Jayne. Poza tym zdaje się, że Parkerowi niespecjalnie podobał się pomysł gry Elvisa u boku żeńskiej seksbomby typu Jayne Mansfied, bo była zbyt wyzywająca. Wolałby bardziej stonowaną prywatnie Marylin Monroe, czy kogoś w tym stylu.
Poniżej krótki artykuł z gazety "The Des Moines Register" (9 października 1956 roku) na ten temat.
"Film dla Elvisa, Jayne Mansfield"
HOLLYWOOD, KAL. (AP) Studio Twentieth Century-Fox podało w poniedziałek wieczorem, że planuje wspólnie z Jayne Mansfield i Elvisem Presleyem nakręcić film zatytułowany „The Love Maniac”.
Rzecznik powiedział, że nie napisano jeszcze żadnego scenariusza, lecz produkcja będzie komedią „wykorzystującą jego śpiew i jej figurę”.
Produkcja może się rozpocząć, powiedział rzecznik, około pierwszego kwartału roku 1957, w zależności od innych obowiązków piosenkarza rock'n'rollowego.
Ex Post
Ostatnie ustalenia (23 sierpnia 2024 roku):
Ale ... w treści jest mowa nie tylko o 1956 roku, ale i o 1969 roku i 1977 roku (śmierci Elvisa), a na dole podpis Jayne Mansfield jakby datowany na 1956 rok (zmarła 27 czerwca 1967 roku, 10 lat przed Evisem!). A może to nie jej podpis, tylko ktoś zrobił sobie taką notatkę na karcie z książki? Tylko w takim razie dlaczego?
Sam tekst brzmi dość współcześnie, jakby został napisany wiele lat po śmierci Elvisa. Pod zdjęciem jego tłumaczenie.
MGM, 1957
Autorem zdjęć jest VIRGIL APGER
1956: Najgorętsze nazwisko, jakie pojawiło się w świecie rozrywki – Elvis Presley, „Mr Rock and Roll” – przybywa do Hollywood. Jego menadżer podpisał z nim sensacyjny kontrakt, który podzielił jego usługi pomiędzy trzy główne studia – 20th Century-Fox, MGM i Paramount – z których wszystkie desperacko szukały produktu, który mógłby odzyskać utracony gigantyczny rynek młodzieżowy.
Popularność Presleya wzrosła kilka lat wcześniej i zyskiwała dodatkowy impet za każdym razem, gdy przez rodziców i z ambon wygłaszano kolejną tyradę, symbole uznanej władzy, która reagowała oburzeniem za każdym razem, gdy Elvis poruszał biodrami w rytm piosenki. Postrzegali tego mężczyznę i jego muzykę jako zachętę do podważania moralności ich dzieci. Ale młodzież lat pięćdziesiątych, bezpieczna i pogrążona w stagnacji, tęskniła za własnymi bohaterami, idolami, którzy odzwierciedlaliby ich zainteresowania i byliby ich sygnałem, tak jak wcześniejsze gwiazdy były dla ich rodziców. Znalazłszy w Jamesie Deanie to, czego chcieli, tylko po to, by go tak nagle stracić, przylgnęli do Elvisa i nie pozwolili się ruszyć. Elvis „The Pelvis”, właściciel „Blue Suede Shoes” i opiekun „Heartbreak Hotel”, był publiczną deklaracją pokolenia ignorowanych potrzeb. Ten współczesny idol zadebiutował w filmie wśród hałaśliwej reklamy w „historii, dla której się urodził, aby grać”, której akcja rozgrywa się w czasach wojny secesyjnej, sto lat przed jego czasami. Elvis, idol mas, był nieśmiałym chłopcem, który stracił dziewczynę i na koniec zmarł!
1969: Elvis zagrał księdza w swoim trzydziestym trzecim hollywoodzkim filmie i nikogo to nie obchodziło. Teraz był smutnym, niemal wyczerpanym cieniem samego siebie. Wiek nie był winien. Zrobiły to z nim filmy. Filmy, które nakręcił, a żaden z nich nie oddał charyzmy jego występów na żywo ani nie stworzył ram, które wyjaśniałyby jego atrakcyjność, wyczerpały go, zmiażdżyły na miąższ, przepuściły przez blender i uczyniły go gładkim i nijakim jak Bing Crosby. Chociaż niektóre z jego wczesnych filmów były w porządku, a nawet odniosły sukces dzięki swojej rekordowej popularności, był on nieaktualny w momencie pojawienia się na scenie Beatlesów i Rolling Stonesów.
Elvis musiał wrócić na scenę i nagrywać nowe płyty, aby odzyskać część swojej dawnej publiczności, która nie była już dziećmi, podczas gdy Elvis był jedynie wyzwoloną wersją samego siebie. Zanim opuścił Hollywood w 1969 roku, większość głównych gwiazd rozrywki należała do produktu przemysłu muzycznego. Kiedy Elvis zmarł, świat opłakiwał śmierć króla epoki. Niewielu opłakiwało gwiazdę filmową.
Jayne Mansfield 1956
152
Ostatnie ustalenia (3 maja 2026 roku):
Ciekawe zdjęcie, które znalazła Aga. Przedstawia Jayne Mansfield robiącą zakupy w supermarkecie na Fremont Street w Las Vegas (NV), trzymającą w dłoniach płytę Elvisa. Zdjęcie wykonano w pierwszej połowie czerwca 1959 roku (około połowy).
Jayne Mansfield i Mickey Hargitay byli w hotelu Tropicana w Las Vegas (NV) od 13 maja do 23 czerwca 1959 roku. Z opisów stron wynika, że ta sesja zdjęciowa odbyła się na Fremont Street, około połowy czerwca 1959 roku. Elvis był wtedy w wojsku w Europie.
Trochę poszukałam i ustaliłam, że to May Mann, fotoreporterka bardzo zaprzyjaźniona z Elvisem, która towarzyszyła mu przez lata. Napisała o nim też kilka książek, w których udowodniła, że jest prawdziwą, lojalną przyjaciółką i nie sprzedała się za kasę. Jej książki są o tyle ważne, że wiedza o Elvisie pochodzi z własnych obserwacji i ich wspólnych rozmów, a nie z relacji osób trzecich.
Mimo, iż to ponad wszelką wątpliwość nie jest Jayne Mansfield, pozostawiam te zdjęcia, żeby nikt się nie nabrał, gdy trafi na błędny opis sugerujący, że to ona.
Za tym spojrzeniem kryje się cała historia, a nagi dekolt, który je sprowokował jest bardziej wymowny niż tysiąc słów. Zdjęcie, na którym Sophia Loren z niesmakiem spogląda na obfity biust Jayne Mansfield podczas przyjęcia w Beverly Hills, przeszło do historii Hollywood.
Na zdjęciu zrobionym w 1957 roku, wyraźnie zdegustowana Loren zerka na pokaźny nagi dekolt Mansfield, wciśnięty w opiętą i niebezpiecznie głęboko wyciętą sukienkę. Od momentu publikacji fotografii towarzyszyły rozmaite spekulacje na temat tego, co w tym momencie myślała debiutująca w Hollywood włoska gwiazda.
Sophia Loren dopiero teraz, po blisko sześciu dekadach, potwierdziła, że zareagowała dokładnie tak, jak wszyscy podejrzewają. — Na mojej twarzy widać strach. Jestem przerażona, że jej sukienka zaraz pęknie i wszystko wyleje się na stół — skomentowała scenę na zdjęciu.
W rozmowie z "Entertainment Weekly", aktorka opowiedziała o kolacji w Romanoff's w Beverly Hills, ulubionej restauracji ówczesnych gwiazd Hollywood, oraz o okolicznościach powstania słynnej fotografii.
— Wytwórnia Paramount wydała przyjęcie na moją cześć — wspomina. – Stawiło się całe Hollywood, to było coś niezwykłego. Nagle wchodzi Jayne Mansfield, zjawia się jako ostatnia. Podeszła prosto do mojego stolika. Wiedziała, że wszyscy patrzą. Usiadła i… była prawie naga… Proszę spojrzeć na to zdjęcie. Gdzie kieruję wzrok? Wpatruję się w jej sutki, bo boję się, że zaraz wyskoczą na mój talerz — dodaje. Gwiazdy spotkały się wtedy po raz pierwszy.
Sophia Loren, od początku uparcie odmawia podpisania się na zdjęciu z amerykańską rywalką. — Nie chcę tego oglądać. To był dla mnie przykry moment. Jayne Mansfield, której wcześniej nie znałam, podeszła tak ubrana. Poczułam się po prostu nieprzyjemnie.
Być może na tym przyjęciu był też Elvis Presley? Czytałam, że był zaproszony na jakieś przyjęcie w związku z Sophią Loren w Hollywood, w 1957 roku, ale rzecz jasna niekoniecznie musiało to być właśnie to przyjęcie.
Zagadkę rozwiązała Aga. To rzeczywiście Jayne Mansfield, a dokładnie Jayne Marie Mansfield przy gwieździe swojej matki - jej pierwsze dziecko, pierwsza córka i jedyne dziecko jakie miała ze swoim pierwszym mężem Paulem Mansfieldem.
Zarówno ona, jak i czwórka pozostałych dzieci Jayne Mansfield, zostało aktorami. Poniżej prawdziwe zdjęcia Jayne Mansfield przy jej gwieździe na Alei Gwiazd w Hollywood.

























To w końcu I z Marylin się spotkal ?
OdpowiedzUsuńPrzecież byłby mega rozgłos.
Było o tym w Fakcie parę lat temu.Szkoda,że sobie tego magazynu nie zostawiłam...ech..🙁
UsuńOj, szkoda. Coś mam na ten temat, ale za późno zaczęłam zbierać o jego kobietach, a w pamięci niewiele pozostało po tym, co wcześniej czytałam.
UsuńTeż jestem zaskoczona wzmianką o spotkaniu z Marilyn Monroe! Dlaczego nie ma tego w żadnej książce? Co do Jayne Mansfield - nawet gdyby EP był miał zerowe libido, to Jayne Mansfield by je rozbudziła. Wg mnie, jedna z najpiękniejszych aktorek, kobiet. Jak w wielu innych przypadkach, miała raczej smutne życie. Zdjęcia z wypadku drastyczne...
OdpowiedzUsuńTak,trochę mi się kojarzy z Dianą Dors.
UsuńTak, mi też.
UsuńJest o tym w książkach. Spotkali się, a reszta będzie w poście o niej.
OdpowiedzUsuńSpojrzenie Sophii Loren na jednym ze zdjęć ... bezcenne ;)
OdpowiedzUsuńTak. Ale jakie piękne
UsuńTak, z pewnością. Jayne Mansfield była jedną z tych kobiet, której mężczyźni nie potrafili się oprzeć, podobnie jak kobiety Elvisowi.
OdpowiedzUsuńNatomiast jeśli chodzi o tego typu sprawy (łóżkowe), część rzeczy utajniana jest prawnie, wyjaśnię to w pości o Priscilli, na jej przykładzie, jak się ludziom zamyka usta.
OdpowiedzUsuńO którym zdjęciu myślisz z Sophią Loren? Na wszystkich widać, ze zagięła parol na Elvisa (o niej jest już post). Aaaa, pewnie chodzi Tobie tutaj na kolażu.
OdpowiedzUsuńTak,sama zauważyłam,jaką Sophia ma nietęgą minę,patrząc na jej dekolt.Czyżby zazdrość?😅
UsuńRaczej porównywanie atutów. :) Tak myślę. Sophia miała chyba jeszcze większy i ładniejszy biust, więc nie miała czego zazdrościć.
UsuńAguś po tym artykule od Ciebie ja się lepiej przyjrzałam. Dekolt dekoltem, ale ona po prostu ma sutki odsłonięte, to nawet dziś byłoby szokujące.
UsuńCzyli już wiadomo,co Sophia sobie myślała o jej dekolcie😄
UsuńNie zazdrość tylko taki kobiecy Look w stylu.... pobłażania. Że ja bym tak się nie ubrała bo nie wypada. Bardzo inteligentne i piękne wyraziste spojrzenie . Bez ukrycia a jednak delikatnie dające do zrozumienia co i jak.
UsuńSophia miała już wtedy za sobą rozbierane sceny na planie, ale coś innego w filmie, a coś innego prywatnie na przyjęciu - do dziś eksponowanie nagich sutków jest przekroczeniem przyzwoitości.
OdpowiedzUsuń